Trzecia Rzesza 1933-1945 - historia państwa
Luty 16 2019 02:45:20    Historia ~ Ludzie Hitlera ~ Narzędzia Wojny ~ Prusy Wschodnie ~ Mapa strony
 

Nawigacja
Strona Główna
Historia
Ludzie Hitlera
Wewnątrz Państwa
Adolf Hitler
Narzędzia Wojny
Prusy Wschodnie
Zbrodnie
Ciekawostki
Dokumenty
Forum
Inne
Kontakt
Nagrody
Linki
Szukaj
Nowości
Galeria
Mapa strony
Warto zajrzeć
krucjata krucjata stacje

Losowy cytat
  Silny człowiek jest najsilniejszy gdy jest sam - Hitler

[Wiecej cytatów]

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 797
Najnowszy Użytkownik: Lifets

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Order cheap issue di...
Pronouncement stingy...
Tidiness tight-fiste...
Tidiness disreputabl...
Power reduced upshot...
Najciekawsze Tematy
Bitwa która prze... [111]
Bitwa o Berlin [92]
D-day jak myślic... [86]
Dunkierka [65]
Przyczyny porażk... [61]

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Newsletter
Dla Użytkowników
Statystyki
Ciekawe miejsca

       Nalot o którym nikt nie napisze - bombardowanie Dusseldorfu
Po południu 1942 roku dowódcy samolotów wiedzieli już jakie czeka ich zadanie. Operacja jaką mieli wypełnić nosiła kryptonim „Dusseldorf”. Około godziny 20.45 z pięciu baz sił powietrznych wystartowało ogółem około 150 ciężkich bombowców typu Short Stirling i Halifax. Ich celem był Dussseldorf oraz sąsiednie Neuss leżące na drugim brzegu Renu.

Około 23 w obu miastach zaczynają wyć syreny alarmowe. Już pół godziny później pojawiają się pierwsze samoloty wroga. To pathfindery. Krążą nad miastem i co jakiś czas zrzucają świetlne flary. Ich zadaniem jest oznaczenie celu. Dzięki temu załogi bombowców będą miały ułatwione zadanie przy celowaniu swym śmiercionośnym ładunkiem.

Prawie natychmiast ogień otwiera artyleria przeciwlotnicza, a na niebie pojawiają się tańczące łuny reflektorów. Chwilę później słychać już wybuchy pierwszych bomb. Wybuchają nagłe pożary, ulice pokrywają się chrzęszczącymi odłamkami szkła. Łuny pożarów rozświetlają niebo nad miastem. Nalot trwa nieco ponad godzinę, zaraz potem huk silników słabnie i nastaje niemal nienormalna cisza. Słychać jeszcze co prawda pojedyncze wystrzały artylerii przeciwlotniczej ale są to już ostatnie echa niedawnej walki. Pani Maria Schmitz, która przeżyła nalot wspomina:
„Przez wiele godzin szalał ogień, w palącym żarze wiatr urastał do siły orkanu. Wydawało się, że otwarły się bramy piekieł. Z charakterystycznym, monotonnym, niemal żałosnym szumem całe ciągi ulic, schody, firanki i meble zmieniały się w popiół i zgliszcza. Przedzieraliśmy się przez chwiejące się belki i pęki pozrywanych kabli elektrycznych i przewodów sieci tramwajowej. Padał deszcz żarzącego się, lotnego popiołu, iskry uderzały nas w twarze. Pochłaniający wszystko pożar, łomotał i trzaskał. Żar ogarnął nas z siłą, której trudno było się przeciwstawić. Oszalała kobieta pędziła płonącą ulicą, krzycząc i gestykulując dziko. W chwile później wbiegła do jednego ze stojących w płomieniach budynków. Widziałam jeszcze, jak zawaliła się ściana tego domu. Stropy przechyliły się, a z ich skrajów zaczęły się zsuwać płonące, wyścielane meble i pianino. Słyszałam jeszcze jego szczególny dźwięk w chwili, gdy dom zapadł się i pogrzebał wszystko pod gruzami […].

Z wolna szarzał blady świt., wszyscy byliśmy pokryci szarym, rozpylonym tynkiem, ze śladami łez na policzkach, niektórzy poubierani w najdziwniejsze stroje. Gdzie nie spojrzeć, góry ruin i dymiące jeszcze resztki murów. Pachniało spalenizną, pyłem wapiennym i tynkiem, oddychaliśmy ciężko wysuszonym powietrzem. Wszędzie byli ludzie poszukujący resztek swego mienia w zburzonych domach. Na wszystkich odcinkach mężczyźni ze Służby Pracy i Organizacji Todta usuwali ulic góry gruzu […]”.

Nalot o którym wspomina Maria Schmitz miał miejsce w nocy z 10 na 11 września 1942 roku. Ciężko gdziekolwiek znaleźć jego opis. Był on przecież jednym z niezliczonych „lekkich” nalotów. Zostanie on w pamięciach ludzi, którzy go przeżyli, nie wspomną za to o nim książki historyczne. Doliczono się „tylko” 132 zabitych, wśród nich 41 kobiet i 20 dzieci, jak również 552 rannych i 116 zaginionych. Samoloty alianckie zrzuciły 421 bomb burzących, 36 min powietrznych, 11040 zapalających bomb fosforowych, 36750 kaset zapalających i 741 zasobników z fosforem. Wznieciły one wiele pożarów, które strawiły w obu miastach około 1000 budynków mieszkalnych. Zniszczono tylko 30 obiektów przemysłowych. Wywołał on dosyć nieznaczne szkody w porównaniu z nalotami dywanowymi np. na Drezno czy Kolonię. Z tego też powodu ataki takie jak ten są pomijane w historii. Były praktycznie na porządku dziennym i na zawsze pozostaną tylko w pamięci tych którzy je przeżyli...

Dodane przez LukLog dnia listopad 08 2007 10:34:32
9677 Czytań
Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Šwietne! Šwietne! 10% [1 Głos]
Bardzo dobre Bardzo dobre 10% [1 Głos]
Dobre Dobre 50% [5 Głosów]
Przeciętne Przeciętne 20% [2 Głosów]
Słabe Słabe 10% [1 Głos]

Copyright © 2007 LukLog