Trzecia Rzesza 1933-1945 - historia państwa
Grudzień 10 2018 18:08:21    Historia ~ Ludzie Hitlera ~ Narzędzia Wojny ~ Prusy Wschodnie ~ Mapa strony
 

Nawigacja
Strona Główna
Historia
Ludzie Hitlera
Wewnątrz Państwa
Adolf Hitler
Narzędzia Wojny
Prusy Wschodnie
Zbrodnie
Ciekawostki
Dokumenty
Forum
Inne
Kontakt
Nagrody
Linki
Szukaj
Nowości
Galeria
Mapa strony
Warto zajrzeć
krucjata krucjata stacje

Losowy cytat
  Najlepszą formą obrony jest atak - Hitler

[Wiecej cytatów]

Użytkowników Online
Gości Online: 1
Brak Użytkowników Online

Zarejestrowanch Uzytkowników: 797
Najnowszy Użytkownik: Lifets

Wątki na Forum
Najnowsze Tematy
Stature stingy sldnf...
Form miserly vigra n...
Purchase miserly vrd...
Ofensywa w Ardenach
D-day jak myślicie ...
Najciekawsze Tematy
Bitwa która prze... [111]
Bitwa o Berlin [92]
D-day jak myślic... [86]
Dunkierka [65]
Przyczyny porażk... [61]

Logowanie
Nazwa Użytkownika

Hasło



Nie jesteś jeszcze naszym Użytkownikiem?
Kilknij TUTAJ żeby się zarejestrować.

Zapomniane hasło?
Wyślemy nowe, kliknij TUTAJ.

Newsletter
Dla Użytkowników
Statystyki
Ciekawe miejsca

       Kammler Hans, technokrata śmierci


Był jedną z najważniejszych postaci w SS. Swojego czasu dużym zaufaniem obdarzali go zarówno Himmler jak i Hitler. Owocowało to wysokimi stanowiskami. Hans Kammler w pewnym okresie wojny odpowiedzialny był za najważniejsze projekty budowlane Trzeciej Rzeszy. Z drugiej jednak strony, ten inżynier budownictwa, dał się poznać jako człowiek bezlitosny i okrutny. Więźniowie pracujący na budowie panicznie się bali chociażby na niego spojrzeć. On sam nie liczył się z ludzkim życiem, ważne były jedynie rozkazy i terminowe zakończenie prac. Nie dziwi zatem fakt, że szanse przeżycia w takich obozach pracy były znikome. Więźniowie umierali z głodu, chorób, część została po prostu zabita, ze względu na małą wydajność.

MŁODOŚĆ
Jak jednak Hans Kammler wspiął się na sam szczyt? Przyszedł na świat 26 sierpnia 1901 roku w Szczecinie. Jego ojciec był wojskowym, który wraz z rozwojem kariery zaliczał kolejne awanse aż do stopnia pułkownika. Hans od początku wychowywany był w duchu patriotyzmu i posłuszeństwa. Nauki pobierał początkowo w Ulm, później Bydgoszczy i Gdańsku, gdzie ostatecznie ukończył gimnazjum. Już miesiąc później wstąpił jako wolontariusz do II Pułku Huzarów. Jako, że był to okres powojennej demobilizacji wojsk, jego oddział został skierowany do rozwiązania. Kammler nie chcąc zapewne utracić kontaktów z wojskiem, zaciągnął się do Freikorpsu Rossbach, którego głównym zadaniem była ochrona niemieckich granic. Ostatecznie jesienią tego samego roku, rozpoczął studia architektonicznie o specjalizacji inżynierii budowlanej na Politechnice Gdańskiej. Ukończył je 4 lata później (jeden semestr studiował na Uniwersytecie Technicznym w Monachium). Po ukończeniu studiów pracował w zawodzie. W tym czasie został m.in. kierownikiem budowy dużego osiedla Zehlendorf w Berlinie. Prowadził także projekty kilku agencji rządowych i organizacji pożytku publicznego. Były to jednak głównie mało ambitne projekty takie jak: garaże, warsztaty itp. Dopiero w późniejszym okresie powierzano mu coraz poważniejsze zadania. Mimo to okres ogólnoświatowego kryzysu i związanego z tym w Niemczech ogromnego bezrobocia dopadł także Kammlera. Przez prawie trzy lata (od kwietnia 1928 do marca 1931) był bezrobotny. W międzyczasie poślubił 14 czerwca 1930 roku Juttę Horn, z którą w późniejszym czasie miał kilkoro dzieci. Od 1 kwietnia 1931 do 1 września 1933 Kammler pracował jako urzędnik w fundacji działającej na rzecz wspierania badań architektonicznych w Berlinie. W dniu 29 Listopada 1932 otrzymał tytuł doktora nauk technicznych na Politechnice w Hanowerze.

WSTĄPIENIE DO NSDAP I SS
Jak dla wielu tak i dla Kammlera rosnąca w szybkim tempie siła nowej partii nazistowskiej wydawała się, jedyną szansą na zmianę swoich życiowych losów. Ostatecznie postanowił on wstąpić najpierw w marcu 1932 roku do NSDAP (legitymacja numer 1011855), a 20 maja 1933 do SS (numer SS 113.619). Od tego czasu jego kariera zaczęła znacznie przyspieszać, a on piastował coraz to ważniejsze stanowiska. Jego przełożeni chwalili go za dużą staranność i zaangażowanie w czasie wszelkich prac. W końcu w latach 1933-36 został szefem Departamentu Mieszkalnictwa NSDAP. W 1934 roku był również liderem federacji małych ogrodników i właścicieli ziemskich. W tym samym czasie został także radnym w Ministerstwie Spraw Wewnętrznych Rzeszy. Nieco później pracował w Ministerstwie Rzeszy ds. Żywienia i Rolnictwa, zostając ostatecznie szefem rady prezesów w tym resorcie. Od czerwca roku 1936 był konsultantem do spraw budowlanych w Ministerstwie Lotnictwa. W dniu 1 czerwca 1941 roku wstąpił do Waffen-SS i został mianowany szefem Głównego Urzędu SS Budżetu i Budownictwa. Ostatecznie zajął wysokie stanowisko w tzw. Amstgruppe C nowopowstałego Głównego Urzędu Gospodarki i Administracji. Był to chyba jeden jego najważniejszych punktów w życiu, które wpłynęły na dalsze losy kariery. Pamiętać także należy, że jego każdorazowy awans zawodowy oznaczał również awans w hierarchii NSDAP.

OBOZY KONCENTRACYJNE
O ile wcześniej nie miał jako tako styczności z projektami stricte związanymi z toczącą się wojną, to właśnie pracując na tym stanowisku mógł się z nimi w pełni zapoznać. Odpowiadał bowiem za nadzór i rozbudowę wszystkich obozów koncentracyjnych, a także wchodzących w ich skład komór gazowych i krematoriów. Bardzo często na tym etapie kariery jest przez wielu historyków określany mianem technokraty zniszczenia. Faktycznie trzeba przyznać, że na tej płaszczyźnie działał bardzo sprawnie i już latem 1942 przedstawił swój projekt przebudowy krematoriów w Auschwitz-Birkenau tak, aby działały jeszcze sprawniej osiągając niesłychaną wydajność rzędu 80.000 ciał miesięcznie. Od tego momentu kariera Kammlera ponownie zaczyna przyspieszać. Kolejne awanse w strukturach zarówno SS jak i Waffen SS, zwracają uwagę najwyższych dygnitarzy na zdolnego i stosunkowo młodego architekta. Dał się jednak poznać również jako dobry planista, co spowodowało powierzeniem mu zadania likwidacji getta w Warszawie.


Start rakiety V-2

CUDOWNA BROŃ – OSTATNIA SZANSA RZESZY
Tymczasem sytuacja na frontach drugiej wojny światowej zaczęła się diametralnie zmieniać na niekorzyść Trzeciej Rzeszy. Błyskawiczne zwycięstwa odeszły w zapomnienie i jedną z szans na odzyskanie inicjatywy na wojennych polach bitew miały być nowoczesne bronie. Do takich bez wątpienia można zaliczyć rakiety V-2. Te jedyne w swoim rodzaju pociski wyprzedzały myśl technologiczną o dekadę. Genialny naukowiec Werner von Braun (po wojnie pracował dla USA w NASA i to właśnie jego rakiety i silniki wyniosły człowieka w kosmos, a później pozwoliły wylądować na Księżycu, zmarł w 1977 roku w Alexandrii w stanie Virginia), coraz doskonalej wykorzystywał przekazywane na badania środki. Skonstruowana przez niego rakieta ważąca 13 ton wzniosła się jako pierwszy obiekt stworzony przez człowieka na wysokość ponad 100 kilometrów, pokonała odległość około 200 km, osiągając prędkość prawie 5.000 km/h i wylądowała w Bałtyku. Pocisk rakietowy tego typu mógł zabrać ze sobą prawie tonę ładunku. W przypadku konwencjonalnych materiałów wybuchowych nie jest to zbyt powalająca masa ładunku. Może spowodować zawalenie się kilku kamienic, ale to do wygrania wojny zbyt mało. Co jednak stałoby się gdyby ładunkiem były materiały promieniotwórcze? Brytyjczycy mieli pewne informacje o niemieckich pracach związanych z budową reaktora atomowego, jednak po wojnie okazało się, że były one bardzo mało zaawansowane. Niestety dla Niemców, Brytyjczycy dowiedzieli się gdzie prowadzone są badania nad rakietami. Postanowili działać szybko i sprawnie. Przeprowadzili potężny nalot w którym udział wzięło prawie 600 bombowców, celem zaś było niemieckie Peenemünde. W nalocie ginie wiele osób, a cały ośrodek zostaje praktycznie zniszczony. Niemcy zdali sobie sprawę, że przewaga którą od pewnego czasu w powietrzu mieli Alianci, wymaga znalezienia dla produkcji i badań nowej broni o wiele bezpieczniejszego miejsca. Uznano, że najbezpieczniej będzie pod ziemią. Jednym z głównych pomysłodawców takiego rozwiązania był właśnie Kammler.


Kohnstein - góra, która kryła fabrykę rakiet V-2

NIEPRAWDOPODOBNA FABRYKA
Wybór padł na opuszczoną kopalnię w środkowych Niemczech. W sierpniu 1943 roku odpowiedzialnym za rozbudowę podziemnego systemu produkcji silników odrzutowych przeznaczonych dla rakiet V-2 wyznaczony zostaje Hans Kammler. To jego najbardziej ambitne zadanie w dotychczasowej karierze. Postanawia więc zrobić wszystko by nie zawieść swoich przełożonych. Całość prac wydaje się niemal abstrakcyjna. Wewnątrz góry należało wykuć dwa równoległe kanały, o łącznej długości ponad 3 kilometrów. Jeden z nich stanowić miał linię montażową, zaś drugi mieścić drogę i linię kolejową, którymi dowożone byłyby poszczególne elementy rakiet. Pomiędzy nimi przebiegało ponad 40 tuneli łączących o długości nawet 150 metrów. Łączna powierzchnia podziemnej fabryki wynosiła ponad 90 tysięcy metrów kwadratowych. Całość założeń wydawała się wręcz nierealna. Mimo to fabrykę wybudowano w rekordowym czasie 4 miesięcy, zaś Kammler główny jej pomysłodawca, został mianowany jej nadzorcą z ramienia SS. Za pomysłowość chwalił go nawet naczelny architekt Rzeszy Albert Speer, który w pewnym okresie był jego zajadłym przeciwnikiem. Po wojnie mówił, że budowa kompleksu w Nordhausen, była naprawdę wyjątkowym przedsięwzięciem. Od tej chwili von Braun miał się skupić jedynie nad doskonaleniem projektu, zaś samą produkcją i jej przyspieszeniem zajmował się Kammler. Zadanie nie było łatwe. W tunelach żyło i pracowało ponad 10 tysięcy więźniów. Mimo ich niskich kwalifikacji produkcja musiała być ciągle zwiększana. Kolejne klęski na frontach sprawiały, że Trzecia Rzesza potrzebowała ogromnej ilości rakiet, by móc zapobiec zbliżającej się nieuchronnie klęsce militarnej. Prace badawcze ciągle jednak trwały i pierwszy udany start rakiety skierowanej na Londyn odnotowano dopiero we wrześniu 1944 roku. Było już jednak za późno by zmienić losy wojny. W ciągu sześciu miesięcy wystrzelono ponad 3 tysiące pocisków na Londyn i Belgię jednak liczba ta okazała się stanowczo zbyt mała. Chociaż sama koncepcja wyprzedzała znacznie technologie stosowane przez Aliantów, moc rażenia pojedynczej rakiety była zbyt mała. W atakach zginęło jedynie około 5 tysięcy osób, co przy poniesionych kosztach związanych z produkcją samej rakiety i infrastruktury niezbędnej do jej odpalenia wydaje się liczbą wręcz znikomą.

KAMMLER NADZORCA V-2
Mimo to można uznać, że sam Kammler wywiązywał się ze swojego zadania wręcz wzorcowo. To on nadzorował pracę fabryki. Jego bezduszność na niedolę pracujących więźniów może zobrazować jedynie często używane przez niego stwierdzenie: Nie martw się o ofiary. Praca musi postępować bez względu na straty. I postępowała. Fabryka z każdym miesiącem produkowała więcej sztuk śmiercionośnej broni, zaś Kammlerowi powierzono także zadania związane z kwestią samego odpalania rakiet. W początkowym okresie planowano wystrzeliwanie ich na Londyn z mobilnych wyrzutni, Hitler naciskał jednak na budowę wyrzutni stacjonarnych. Były one wielokrotnie droższe i łatwiejsze w zniszczeniu dla lotnictwa. Fuhrer upierał się jednak przy swojej koncepcji, chociaż ja jak pokazał czas nie miał racji. Stacjonarną wyrzutnię zbudowano ostatecznie na francuskim wybrzeżu. Ogromne nakłady finansowe okazały się bezcelowe. Zanim zdążono z niej skorzystać, po lądowaniu Aliantów w Normandii, wpadła ona w ich ręce. Chcąc nie chcą Hitler musiał zgodzić się na odpalanie rakiet z wyrzutni mobilnych. Dzięki nim możliwe było bombardowanie Paryża, Londynu, Brukseli i Antwerpii. Szybkie postępy wrogich wojsk sprawiły jednak, że oddziały z wyrzutniami musiały się wycofać za linię Renu. W czasie odwrotu doszło jednak do masakry robotników. Sytuacja miała miejsce w okolicach niewielkiego miasteczka Warstein. Tłumy wycofujących się robotników skutecznie blokowały jedyną w okolicy drogę. Kammler nakazał zatem rozstrzelanie części pracowników. W masakrze zginęło ponad 200 więźniów. Sam Kammler w tym czasie otrzymał kolejne awanse tym razem na: Obergruppenführera SS i generała Waffen-SS.

TAJEMNICA ŚMIERCI
4 kwietnia Kammler po raz ostatni widzi się z Hitlerem. Niedługo potem urywają się jednak wszelkie ślady. 24 kwietnia odmawia Goringowi przysłania samolotu. Co było dalej? Wiadomo jedynie, że 4 maja miał być obecny w Pradze, niestety nie ma żadnych pewnych źródeł mówiących czy tam faktycznie się znalazł. Niektóre źródła wskazują na chęci Kammlera do porozumienia się z Amerykanami. W zamian za dokumentację najnowocześniejszych broni, chciał uzyskać gwarancję wolności. Faktem jest, że dostęp do takowych dokumentów miał, a Amerykanie chętnie zapominali wiele zbrodni osobom, które mogłyby się okazać im potrzebne. Faktem jest jednak że we wrześniu 1948 roku, sąd na wniosek żony, uznał Kammlera za zmarłego. Podstawą takiego orzeczenia były zeznania jego kierowcy, który oświadczył, że widział Kammlera martwego 9 maja 1945 roku. Zgodnie z jego zeznaniem miał popełnić samobójstwo łykając cyjanek. Kilkadziesiąt lat później nieco inną datę wskazywał adiutant Kammlera, który mówił, że ten faktycznie popełnił samobójstwo, ale dwa dni wcześniej, a wszystko to działo się na oczach kierowcy. Zeznania adiutanta są jednak mało wiarygodne, gdyż on sam wcześniej zeznawał, że osobiście zastrzelił Kammlera na jego rozkaz. Co ciekawsze sam adiutant został pojmany przez Amerykanów prawdopodobnie już 2 maja, skąd mógł wiedzieć zatem co działo się 7 maja? Jeszcze inna hipoteza zakłada, że faktycznie dotarł do Pragi, jednak miasto zostało zajęte przez Armię Czerwoną, a on sam zginął w czasie walk. Inna wersja zakłada także, że Kammler pojechał odwiedzić żonę gdzieś w Tyrolu, a dopiero stamtąd miał udać się do Pragi. Sama podróż nie udała by się z bardzo prostej przyczyny. Ten rejon już od początku maja 1945 był pod kontrolą Amerykanów. Kammler musiał doskonale sobie zdawać z tego sprawę, że wybierając się tam niechybnie trafiłby do niewoli. A może właśnie o to chodziło? Może to właśnie w Tyrolu dobito targu i darowano wolność Kammlerowi? A może zdołał się samodzielnie przedostać do Ameryki i Argentyny? Miał podobno w końcu do swojej dyspozycji ogromny, 6-silnikowy samolot, który prawdopodobnie był zdolny do tak długiego lotu. Do dziś jednak ostatecznie nie udało się rozwikłać tajemnicy śmierci Hansa Kammlera.

Dodane przez LukLog dnia luty 06 2014 14:20:51
5927 Czytań

Oceny
Dodawanie ocen dostępne tylko dla zalogowanych Użytkowników.

Proszę się zalogować lub zarejestrować, żeby móc dodawać oceny.

Brak ocen.

Copyright © 2007 LukLog